Ja tu widzę na sali osobę …

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, goszczący w środę późnym popołudniem w Dworze Artusa, publicznie skrytykował włocławskiego posła Łukasza Zbonikowskiego. Parlamentarzysta, zawieszony w prawach członka PiS, był obecny na sali mimo, tego – jak twierdzą przedstawiciele partii – że nie otrzymał na spotkanie zaproszenia.
Nieco osamotniony, ale od początku konwencji na sali. Obecność w Dworze Artusa byłego członka Prawa i Sprawiedliwości posła Łukasza Zbonikowskiego, nie umknęła uwadze prezesa partii. – Dobre państwo to także moralność jego obywateli, a przynajmniej niespadanie poniżej pewnego poziomu. Ja tu widzę na sali osobę, która nie powinna się tu znaleźć. Nie jest tutaj zaproszona – stwierdził Jarosław Kaczyński, czemu towarzyszyły oklaski. – Nie jest tutaj zaproszona, bo spadła poniżej tego poziomu i dzisiaj bezpodstawnie powołuje się na znak PiS – dodaje.
Parlamentarzysta, chociaż formalnie startuje do Sejmu z trzeciego miejsca na liście PiS w okręgu toruńsko-włocławskim, nie został przedstawiony jako kandydat partii. Nie zaproszono go także do wspólnego zdjęcia z Jarosławem Kaczyńskim. Proszony o komentarz, twierdził, że „nic się nie stało”.– Ja nie słyszałem swojego nazwiska dzisiaj – mówił Łukasz Zbonikowski. „Czyli to nie o pana chodziło?”- pytali dziennikarze. – Myślę, że nie, ponieważ ja dostałem zaproszenia na dzisiaj. Ja jestem zawieszony chwilowo do wyjaśnienia spraw, które już zostały wyjaśnione – odpowiedział z usmiechem.
Chodzi o dwa postępowania w prokuraturach: w Chełmnie i we Włocławku. Pierwsze dotyczyło odebrania przez posła przemocą telefonu żonie i zostało umorzone po tym, jak kobieta wycofała zawiadomienie. Drugie – dotyczące kwestii obyczajowych – nie zostało wszczęte, bo jak uznali śledczy na podstawie anonimu, nie było uzasadnionych podstaw do wdrożenia postępowania karnego. Po doniesieniach medialnych na ten temat Prawo i Sprawiedliwość wycofało swoją rekomendację dla posła i zdania w tej sprawie nie zmienia. – Pan poseł powinien zrozumieć, że dla niego nie ma już miejsca w PiS, a nie zabierać pierwsze miejsce wśród kandydatów – uważa Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący PiS w okręgu toruńsko-włocławskim, kandydat PiS do Sejmu.
Partia bezskutecznie apeluje do posła, by wycofał się ze startu w wyborach. Przepisy nie pozwalają ugrupowaniu na skreślenie kandydata z listy po jej zarejestrowaniu.

Źródło: http://bydgoszcz.tvp.pl